Magazyn Ślubny

STRONA GŁÓWNA                DODAJ DO ULUBIONYCH                  STARTUJ Z NAMI                  REDAKCJA                  REKLAMA               KONTAKT

 

 

 


 



Nr 3/2005 (14) maj/czerwiec

Huczne wesele czy skromne przyjęcie

Adona Zielińska


 

Przed tym pytaniem staje niemal każda młoda para. Któraż panna młoda nie chciałaby raz w życiu poczuć się jak księżniczka na wspaniałym przyjęciu wyprawionym na jej cześć? A któraż z przepięknych księżniczek nie chciałaby być widziana i podziwiana przez jak największą ilość osób? Panowie, którzy w tym dniu wcielają się w rolę księcia z bajki, też pragną wyróżnić się nie-banalnym, wystawnym przyjęciem. Aby spełnić te marzenia, młodzi gotowi są zrobić wiele - od wzięcia kredytu po uciekanie się do finansowej pomocy rodziców. Czy warto? Aby podjąć decyzję, której nie będziecie żałować, musicie odpowiedzieć sobie przede wszystkim na pytanie: jakie są Wasze priorytety? Co jest dla Was najważniejsze?

 

Ślub na bezludnej wyspie Coraz więcej par ceni sobie skromność i woli kameralne przyjęcie spędzone w gronie najbliższej rodziny, tzn. rodziców, rodzeństwa oraz świadków. Przeważają tu względy ekonomiczne, ale nie tylko: wybierając opcję najskromniejszą, młodzi nie muszą brać kredytu ani prosić o pomoc rodziców - mogłoby się to wiązać z późniejszymi oczekiwaniami rodziców i narzucaniu przez nich własnej "wizji" przyjęcia, które "sponsorują". Za niezależnością finansową idzie więc niezależność wszelkiego rodzaju. Takie pary bardziej cenią intymność i względy praktyczne niż więzi z dalszą rodziną i dopasowywanie się do wymogów tradycji.

 

Ślub to spory wydatek. Koszty większego wesela wahają się od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Minimalizując koszty wesela, młodzi mogą udać się w wymarzoną podróż poślubną albo zainwestować we własne mieszkanie. Mniejszy skład liczebny gości pozwoli też na uzyskanie lepszej jakości przyjęcia - wówczas można pozwolić sobie na bardziej ekskluzywny lokal, bardziej wykwintne dania czy lepszą oprawę muzyczną.

 

Przestrzegamy jednak młode pary przed zbytnim "sknerstwem": to jedyny taki dzień w Waszym życiu! Dzień ten pozostanie w Waszej pamięci na zawsze i po latach możecie żałować, że nie zafundowaliście sobie czegoś ekstra. Dlatego, mimo niewielkich możliwości, warto nawet ponieść pewne wyrzeczenia, by godnie uczcić ten dzień i nie przesadzać z nadmiernym ograniczaniem kosztów.

 

Zaproszenie małej liczby osób może także niekorzystnie odbić się na relacjach z krewnymi, którzy z pewnością oczekują, że będą zaproszeni na wesele, na którym będą mieli okazję poznać tę "drugą połówkę" swojego krewniaka. Należy się więc liczyć z naciskami ze strony rodziny - w tym rodziców i teściów, którzy czują się zobowiązani względem dalszych krewnych. Ale i z przyjaciółmi jest podobnie: jeśli "tamci" zaprosili Was na swoje wesele - jak tu się nie odwzajemnić? I koło się zamyka, bo jeśli zaprosicie jednych, to musicie zaprosić drugich - i tak dalej... Najważniejsza jednak jest szczerość motywacji. Zapraszajcie ludzi nie tylko dlatego, że wypada, ale dlatego, że naprawdę chcecie dzielić z nimi swoją radość w tym szczególnym, wielkim dniu. Robienie czegoś "na pokaz" albo z powodu nacisków rzadko kiedy wychodzi komuś na dobre. Tak naprawdę, wesele jest dla Was. Ciocia z Kalisza czy wujek z Częstochowy nie będą pamiętać go tak dobrze jak Wy. Równie dobrze możecie spotkać się z rodziną indywidualnie, w późniejszym czasie, a z przyjaciółmi pobawić się w pubie.

 

"Zastaw się, a postaw się" Niektóre pary nie wyobrażają sobie zawarcia małżeństwa bez niesamowitej ceremonii ślubnej i wystawnego przyjęcia weselnego. Pary pragnące urządzić "staropolskie" wesele z wszystkimi jego elementami, dużą liczbą gości, mnóstwem jedzenia i poprawinami, podejmują się nie lada wyzwania. Z pewnością będą potrzebowały pomocy rodziców, a może nawet pożyczki z banku. W przypadku kredytu weźcie jednak pod uwagę, że gdy z przyjęcia pozostaną tylko zdjęcia i wspomnienia, wciąż będziecie spłacali odsetki od pożyczki. Dlatego, jeśli macie zamiar zorganizować dużą imprezę, zróbcie to tylko, gdy będziecie mieli pewność, że sami będziecie się dobrze na niej bawili i że nie będzie ona dla Was wyzwaniem ponad Wasze siły.

 

Tutaj z pomocą przychodzi tradycja: według polskiego zwyczaju rodziny państwa młodych dzielą się kosztami organizacji ślubu i wesela mniej więcej po połowie (albo stosownie do możliwości). Rodzina panny młodej finansuje wynajęcie sali (łącz-nie z wyżywieniem i dekoracją), ponosi koszty ślubu kościelnego i zaproszeń oraz stroju pana młodego. Natomiast rodzina pana młodego kupuje obrączki, suknię i wiązankę dla panny młodej, płaci za orkiestrę, alkohol i wynajęcie limuzyny.

 

Jest także duże pole do popisu, jeśli chodzi o zmniejszenie kosztów dużego przyjęcia. Możecie np. wynająć mniej ekskluzywną salę, wypożyczyć ubrania, zrezygnować z części dań, ograniczyć ilość napojów alkoholowych (które przecież są drogie), a zamiast nich podać więcej napojów łagodnych (soków, wody). Możecie też zaangażować przyjaciół i znajomych w przygotowanie wesela, czy zamiast prezentów ślubnych poprosić bliskich o sfinansowanie części przygotowań. Każda z tych rzeczy z osobna jest, być może, kroplą w morzu - ale w ostatecznym rozrachunku będzie odczuwalną ulgą dla Was. Ponadto, zorganizowanie przyjęcia jesienią lub zimą zapewni Wam niższe koszty usług weselnych, a poproszenie gości o wcześniejsze potwierdzenie przybycia pozwoli Wam dokładnie zaplanować ilość posiłków. Ważne jest też, by odpowiednio wcześnie zacząć przygotowania, tak by nie robić nieprzemyślanych zakupów "na ostatnią chwilę".

 

Aby podjąć właściwą decyzję co do rozmiarów przyjęcia, odpowiedzcie sobie wspólnie na następujące pytania:

- czy dobrze się czujecie na przyjęciach?

- czy lubicie przebywać w większym gronie osób?

- czy zależy Wam na utrzymywaniu bliskich relacji z krewnymi i przyjaciółmi?

- jakie są Wasze możliwości finansowe?

- czy macie zamiłowanie do zachowywania tradycji?

Znalezienie odpowiedzi na te pytania pomoże Wam w określeniu Waszych preferencji i w ustaleniu priorytetów.

 

Co zrobić jednak, jeśli każde z narzeczonych ma inną wizję ślubu? Ona chce mieć skromne przyjęcie, a on wielką fetę - albo na odwrót: ona jest towarzyska, a on - odludkiem? Cóż, jest to okazja do sprawdzenia, na ile każde z Was potrafi rezygnować z własnych upodobań na rzecz tej drugiej osoby. W małżeństwie napotkacie wiele sytuacji, gdzie Wasze zdania będą się bardzo różnić; sztuką zaś jest umieć znaleźć płaszczyznę porozumienia. O ile nie będzie to przeczyło zdrowemu rozsądkowi, warto jest iść na ustępstwa, przez co sprawimy radość naszej drugiej "połówce" - a o to przecież chodzi: aby się cieszyć Waszym wspólnym świętem. Rozważcie wspólnie wszystkie "za" i "przeciw", zbadajcie własne upodobania i możliwości - a na pewno uda się Wam znaleźć najwłaściwsze rozwiązanie.

 

 

 

Copyright (C) 2002 MagazynSlubny.pl